sobota, 25 sierpnia 2012

Od Belli

Przechadzalam sie po lesie, gdy nagle wpadlam na wielkiego, poteznego lwa.  -Heh...przepraszam-odezwalam sie zaklopotana. -Nic sie nie stalo moja damo, czy moge poznac twoje imie?-odezwal sie niezwykle szarmancko.
-Bella, w skrocie Bell, a ty?
 -Jestem Kovu...
-To ty jestes przywodca stada!!!-przerwalam mu zaklopotana. Czulam sie dziwnie, wpadajac na przywodce i prawie go przewrocic.
 -Nic sie nie stalo - powiedzial spokojnym glosem. Usmiechnelam sie, a Kovu mnie lekko popchnal. Popatrzylam na niego i po chwili namyslu zrobilam to samo, on pchnal mnie mocniej i przewrocilam sie, po chwili turlalismy sie razem po ziemi. Swietnie sie bawilam, tak jak kiedys, gdy bylam malym lwiatkiem. Po wszystkim wymylismy sie w rzece i zaprosilam go na obiad.
-Moze przyjedziesz do mnie, upolowalam niedawno zebre, ale sama nie jestem wstanie jej zjesc-usmiechnelam sie uroczo. Mialam nadzieje, ze sie zgodzi, bo bardzo go polubilam...
( CD-Kovu przyjdziesz do mnie?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz